fbpx
Na tej stronie wyłączone zostało kliknięcie prawym przyciskiem

Magdalena i Leszek – wesele 'tuż za Zieloną Górą’, czyli ślubne wojaże EsteDia

 

Pobudka o 5. rano, wszystkie graty czekały już spakowane w salonie od wczoraj. Dodatkowe baterie, zapasowe statywy, kilka koszul na zmianę. O 5:30, kiedy słońce powoli wschodziło, siedziałem już za kierownicą mojego auta i kierowałem się w stronę autostrady, popijając pierwszego tego dnia energetyka. Tym razem jedziemy gdzieś za Zieloną Górę. Dokładnie – 70km za Zieloną Górą, a w zasadzie tuż obok polsko-niemieckiej granicy. Jakieś 3 godziny i 10 minut drogi od domu.

Fakt – z Magdą i Leszkiem poczułem vibe na pierwszym spotkaniu w Costa Coffee. Po tej kilkudziesięcio minutowej rozmowie stwierdziłem, że moglibyśmy siedzieć w galerii i przegadać całą noc, bo wspólne tematy nam się nie kończyły, ale akurat galeria szykowało się do zamknięcia.

To było jedno z tych wesel, których w sezonie ślubnym nie mogę się doczekać.

Po pierwsze – przez wspomniany wcześniej vibe, po drugie – w nieznanych mi do tej pory stronach, po trzecie…

— digressio —

…podczas rozmowy w kawiarni, Magda zapytała, czy znam i mógłbym polecić jej jakiegoś DJ, który rozbuja towarzystwo do białego rana.
Zaryzykowałem wówczas śmiałym stwierdzeniem – „jeśli DJ Król Parkietów ma wolny ten termin, podpisujcie umowę w ciemno. Jeśli nie będziecie zadowoleni – rezygnuję ze swojego honorarium”

— ad infinitum —

Po trzecie – to właśnie Dawid – Król Parkietów – miał bawić muzycznie towarzystwo w AgroNaumiec – miejscu, którego do tej pory nie znaliśmy.

To był długi dzień.

Przygotowania zaczęliśmy o 9 rano, a po oczepinach stwierdziłem, że moim największym marzeniem jest spanie we własnym łóżku i pokusiłem się o powrót do domu. Tym sposobem – już o 4 rano – po 23 godzinnej przygodzie, kilku energetykach i kawach w trasie – padłem ze zmęczenia – ale we własnej sypialni…

Znów mam problem z wyborem najlepszych stu zdjęć do tego materiału, więc zapraszam na nieco przydługi album, w którym naliczyłem 250 kadrów 😉

Jeśli komuś uda się dotrwać do końca, niech zostawi po sobie ślad w komentarzu na FB 😉











Comments are closed.